top of page
Szukaj

Przezwyciężyć wewnętrzny opór

Zaktualizowano: 4 gru 2023





Zrozum, że obszary, w których natrafiasz na największy opór, są dokładnie tymi, w które powinieneś się kierować.

 

To fascynujące, ale klucz do pokonania ograniczeń, które świadomie lub nieświadomie nosimy, leży właśnie w stopniowym opuszczaniu swojej strefy komfortu.

To zupełnie nie oznacza, że natychmiast powinniśmy kierować się w ekstremalną stronę, gdzie z maniakalną determinacją konfrontujemy się z wszystkimi naszymi ograniczeniami, obawami, lękami i oczekiwaniami. Raczej krok po kroku, z sesji na sesję, z zdjęcia na zdjęcie, spontanicznie i wolnym tempem obserwujemy, co dzieje się przed ekranem, gdy patrzymy na powstałe zdjęcie, ale również to, co dzieje się wewnątrz nas. Wyciągamy wnioski, analizujemy, odkrywamy nowe elementy układanki w sobie i poruszamy się dalej, ale już nie w tym samym błędnym kole.


To koło jest delikatnie przerwane. Wychodząc poza nie, możemy dostrzec coś świeżego i nowego.

Oczywiście, zastanawiamy się, jak patrzymy na naszą pracę, czy to nadal jest nasze, czy współgra z tym, co nosimy w głowie i w sercu, co jest bardzo ważnym aspektem. Wtedy zazwyczaj pojawiają się pierwsze rozterki typu: co ja najlepszego zrobiłem? Czy to ma sens? Czy to jest coś, co chciałbym komuś pokazać? Czy to dobry kierunek? Wtedy zaczyna się coś zmieniać, i mimo że początkowo nie widać specjalnych efektów, zaufaj mi, z czasem się pojawią :)

Moja rada jest taka, że jeśli jesteś fotografem czy innym artystą, to napisz możliwie najszczerszą wiadomość do modelki lub modela, że chciałbyś zrobić coś zupełnie nowego, co przełamie błędne koło robienia "wkoło tych samych zdjęć" (postaraj się być życzliwym i nie wydać się dziwakiem. ;) Modele, tak jak my, ludzie sztuki, lubią wyzwania i mają ochotę po prostu zrobić coś odjechanego lub po prostu nowego. Ja dosyć często mówię modelką, że zdjęcia robimy do tzw. szuflady, czyli że możemy je opublikować, ale z założenia nikt nie musi i nie będzie ich oglądał TYLKO MY.


A jeśli uznamy po sesji czy po paru miesiącach, latach, że „dojrzeliśmy” do ich uzewnętrznienia i pokazania innym, to super. Jeśli nie, to będzie piękna pamiątka ze wspólnej przygody.


W ten sposób odcinamy się od tzw. presji społecznej, która dosyć często jest naszym hamulcem, bo kiedy pojawia się chęć "pójścia na maksa”, zaczyna się cała seria wyobrażeń typu „co ludzie/żona/mąż/dzieci/znajomi powiedzą?” i zwyczajnie pojawia się strach. Strach często nas paraliżuje, a nie motywuje. 


Zdecydujcie się na ten eksperyment, jeśli macie ochotę, bo to nic nie kosztuje, a mając dobre intencje i motywację, nie może stać się nic złego, a wręcz przeciwnie. Gdyby ludzie robili tylko to, co wydawało się im możliwe, do dzisiaj siedzielibyśmy w jaskiniach :) I nie martwcie się specjalnie o optymistyczną czy pesymistyczną wizję tego, co się może wydarzyć. Tak się składa, że optymiści wynaleźli samolot, a pesymiści spadochron, więc jaką drogą byście nie podążyli, zawsze będzie to rozwój. Ale trzeba zrobić ten pierwszy krok, aby się o tym przekonać :) Powodzenia i dajcie znać, czy Wam to coś pomogło :)


Adrian



15 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments

Rated 0 out of 5 stars.
No ratings yet

Add a rating
bottom of page